poniedziałek, 4 listopada 2013

Ponuro

Tytuł dość smutny, ale dzień jakiś taki kiepski. Pada, ciemno, wieje i wszystko razem daje efekt mało optymistyczny.


Dwa domki, jeden dla Żony, drugi dla mnie. Który dla kogo pozostawię do domyślenia się, powiem tylko, że w moim jeszcze dachówek nie ma. A w budzie campingowej może syn mieszkać. Każdy na swoim.



W domu znalazłem krawędziaki, do czego posłużą odgadniecie sami gdy zabawicie się w "znajdź różnicę"


Ekogroszek mogę chyba zamawiać, magazynek na ukończeniu.



Dom ma dziś kakofonię odgłosów. Mam nadzieję, że wełna mineralna i płyta gipsowa wygłuszy to wszystko. Wiało dziś mocno i w całym domu słuchać, świsty, furkotanie, stuki i trzaski. Mieszkać się tak nie da, a spać to już na pewno.


Było dziś tu tak ponuro, że pierwszy raz nie mogłem się doczekać powrotu do starego domu, gdzie ciepło, gdzie żonka, gdzie zapach z kuchni. Tego wszystkiego nie ma jeszcze w nowym domu, to się chyba dusza nazywa, albo ciepło domowego ogniska. Tam gdzie rodzina, tam dom. Starzeję się bo takie przemyślenia emeryckie już chyba... Byle do wiosny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz