wtorek, 12 listopada 2013

Kominek

Ciemno jak w ....., ale hydraulik dzwonił, że przywieźli kominek. Spakowałem więc żonę Anię i ruszyliśmy na koniec świata, bo nocą nasz dom stoi na końcu świata. Dla mało domyślnych podpowiadam, że zdjęcie poniżej przedstawia moją żonę z latarką stojąca w salonie z dość głupią miną.


Moja mina w żadnym razie nie była mądrzejsza. Można powiedzieć, że oboje w dość idiotycznej sytuacji po ciemku z jedną słabą latarką wpatrywaliśmy się w kominek, nie mając zielonego pojęcia, jak go obudować, żeby wyglądał, jeśli już nie pięknie, to przynajmniej w miarę sensownie.


Wystaje z każdej strony, jest kompletnie nieustawny, za szeroki, za głęboki, i ogólnie kompletnie nie z tego miejsca ;)


Wiem, że za jakiś czas, będą na tym blogu fotki już obrobionego kominka, i że będzie to wyglądało dobrze. Ale dziś nie starcza mi wyobraźni by sobie wyobrazić efekt końcowy.


Będzie dobrze... mamroczę nieśmiało do Żony, a Ona tylko patrzy raz na mnie, raz na kominek, jakby zastanawiała się co najpierw wyrzucić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz