wtorek, 4 marca 2014

Taras

Wieczorkiem wypad na budowę. Trochę się dzieje. Tylko cholerny stolarz zwodzi nas od pół roku. Nie wiem kiedy będą te drzwi, masakra jak można być aż tak nierzetelną firmą. Nie dotrzymują żadnych terminów, obiecują, kombinują. Od kilku miesięcy przesuwają termin wykonania drzwi. Czuję się w obowiązku przestrzec wszystkich z moich okolic przed interesami z firmą stolarską JAŚ z Trzebiatowa. Nie wiem ile jeszcze potrwa zrobienie 11 sztuk drzwi. Trwa to już od jesieni. Szczerze mówiąc szlak mnie trafia na tą firmę do tego stopnia, że jak w marcu nie skończą mi prac to opiszę ich nierzetelność bardziej szczegółowo i wypozycjonuję tą opinię, że będzie na pierwszym miejscu w Google. Na koniec marca definitywnie skończy mi się cierpliwość do tej firmy. Nikt mnie tak nie robił w konia do tej pory jak firma JAŚ. Na szczęście główny wykonawca Czyli firma budowlana Mirosława Zielińskiego działa sprawnie, zresztą i hydraulicy i elektryk i firma od okien i paneli podłogowych są na szóstkę. Wszystkich ich polecam w ciemno, profesjonaliści i zwyczajnie w porządku ludzie, służę kontaktem wszystkim zainteresowanym. Ale Stolarstwo JAŚ to niechlubny wyjątek i prawdziwa masakra. Strasznie działa mi na nerwy to wielomiesięczne wydzwanianie, zwodzenie i przesuwanie terminów. Muszę obciążyć JAŚ-ia kosztami leków uspokajających. Miałem potrzebę wygadania się komuś i pożalenia na tą firmę co niniejszym uczyniłem i jakby mi lżej się zrobiło ;). Jeśli Pan JAŚ to czyta to może zastanowi się nad swoim profesjonalizmem. A co na budowie? Kafelki w kuchni skończone, zostało fugowane i "obrobienie" ścian dokoła.




Kafelki doskonale komponują się z cegłami. Myślę, że żona Ania dobrała kafelki idealnie. Dla mnie bomba ;)



Idziemy na zewnątrz. Olimpiada zimowa już się skończyła a u nas dopiero teraz wyznaczyli slalom gigant.



A tak serio, to brukarze powstawiali jakieś tajemne oznaczenia. I pojawiła się kolejna kupa piachu.


Kontener na śmieci też się skądś wziął, a jak sprzątanie to znaczy, że końcówka roboty ;)



Ten dół na zdjęciu powyżej nie jest jeszcze wykopany na Stolarza, tylko na fundament. Chcemy tu wymurować osłonę na pojemniki na śmieci. A na zdjęciu poniżej rynny. Zamontowaliśmy w nich wyczystki, żeby wybrać liście i inne rzeczy, które mogłyby zapchać rurę...


...bo wszystko podłączyliśmy do rur i na razie odprowadziliśmy do sąsiada ;)


Pierwszy krawężnik.


A za krawężnikiem cóż to widać?


To taras! Zaczęły się prace nad tarasem, w końcu to już wiosna za zakrętem.


Żona Ania twierdzi, że taras jest za duży i chce go zmniejszać. Ja uważam, że jest idealny, łatwiej coś postawić na wolnym miejscu niż potem powiększyć taras. To ja tak myślę, ale, żona Ania uważa, że do przytulności potrzebny jest mniejszy rozmiar (mam nadzieję, że nie wyszła za mnie za mąż ze względu na mniejszy rozmiar). W sumie ma trochę racji z tą przytulnością. Ale pamiętam, że chciała też zmniejszać podpórki przy belkach na ganku wejściowym, a z czasem okazało się, że absolutnie nie są za duże, czasem trzeba zaufać wykonawcy i nie kierować się pierwszym wrażeniem. Podświadomie coś mi mówi, że taras taki, jaki jest będzie idealny i że będziemy żałować zmniejszenia. I tak się spieramy jak byśmy nic lepszego nie mieli do roboty. Mam nadzieję, że da się przekonać, jeśli się uprze to trudno, zmniejszymy. Dlaczego? Zwyczajnie bo ją kocham ;)






Na koniec zostawiłem coś romantycznego. Taki czujnik w garażu. Nie pamiętam czy o nim pisałem, wolę napisać dwa razy niż wcale. Zielone światełko - szambo puste. Czerwone światełko - trzeba dzwonić po gnojowóz. I tym sympatycznym akcentem żegnam się z Wami na dziś, papa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz