wtorek, 20 maja 2014

Maszyna do szycia i ule

Moja żona Ania ma już dosyć zdjęć i najchętniej sprzedałaby komuś aparat ;) Zaczyna się chować jak mnie widzi.


Dlatego nie zrobię Jej dziś więcej zdjęć (za to jedno wystarczająco mi się dostanie). Dzisiaj gwiazdą zrobimy maszynę do szycia, którą dostaliśmy od mojej mamy i którą nie bardzo wiedzieliśmy gdzie postawić.







Znaleźliśmy jej wreszcie róg, tylko ma stać tak, czy siak?



Ostatecznie zostawiliśmy siak.


I już nam się wydaje, że zawsze tu stała.


Założyliśmy przed domem dwie lampy. Zasilanie 12V.



Nasz elektryk Mariusz zrobił nam sterowanie zmierzchowe i zabezpieczenie w gustownej skrzyneczce.



I faktycznie wieczorem wszystko zadziałało, lampy się włączyły i wygląda to super




Żona Ania twierdzi, że wygląda to jak ule ;) Ale zaraz, zaraz, czy ule jako takie nie są piękne?


Rano wszystko sprawnie zgasło. Wsadziliśmy parę krzaków przed domem. Krzaki małe i mizernie to na razie wygląda, ale mamy czas, niech sobie rośnie. Trzeba kupić agrowłókninę i korę. Całkiem nie przygotowani zabraliśmy się za sadzenie. Wszystko z czasem dopieścimy. Ważne, że już coś rośnie. W tle widać przęsła na balustradę tarasu i balkonu. Ale o tym już jutro.

 

1 komentarz:

  1. po pierwsze bardzo nieładnie że swoją żonę tak zamęczasz. Wygląda na strasznie przemęczoną, padła przed lapkiem, tylko facebooka jeszcze zdążyła wyłączyć.
    po drugie mam podobą maszynę tylko Singera.. i również nie mam gdzie jej umieścić. Póki co chowa się w szafie.
    Damian

    OdpowiedzUsuń