niedziela, 22 grudnia 2013

Wisi mi radio

Obijamy się... to znaczy chciałem powiedzieć, że obijamy sufity... powoli


W pokoju żony przykręcamy deski na wkręty, potem szpachel i farba raczej je zakamufluje.


W moim pokoju deski były przybijane tylko w pióro, może to był mały błąd. Czas pokaże czy będą się robić szpary. Mocowanie na wkręty wygląda dużo solidniej. Po malowaniu wygląda to ekstra, nie mogę się napatrzeć



Sypialnia już zasufitowana płytą. Teraz gładź i będzie pięknie.


W łazience ze ściany wystaje coś. To coś jest duże i sporo odstaje. To manipulator do odkręcania wody w deszczowni. Nie wygląda to dobrze, za mocno wystaje od ściany, ale doszliśmy z hydraulikiem do wniosku, że da się to przyciąć, wyciąć, skrócić i wyrzucić. Czyli jest szansa, że nad kafelki będzie to wystawać sensownie.







Moja żona Ania tak szybko macha miotłą, że wszystkie zdjęcia są rozmazane. Komin, hmmm, wybitnie naturalny wyszedł. Mam z tym jakiś wewnętrzny kłopot, ale, żona mówi, że jest piękny, i na to postawię.



Bezpiecznie się robi.


Przyjechał pelet. Odłożyłem jednak eksperymenty z peletem na potem. Na razie będę palił ekogroszkiem, zwłaszcza, że teraz jest tyle błota dookoła, że jest gdzie się pozbywać popiołu.


 Jak znajdę trochę czasu na eksperymenty wrócę do tematu peletu. Bardzo kusząca jest wizja braku popiołu. Podobno przy spalaniu peletu popiołu są minimalne ilości. Ale, jak to wygląda pod względem opłacalności?... Pytań dużo, na pewno wrócimy do tego


I to tyle wiadomości z dzisiejszej wizyty na budowie. Wracam do starego domu, tylko... jak się stąd wychodzi?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz