środa, 10 czerwca 2015

Najpiękniejsze jest to co zwykłe.

W domu nic nowego, dzień po dniu mija przy kwiatkach i zapachu ciasta.




Nowy nabytek, czajnik.


Piwonie pachną w całym domu.





Ania nie zważając na ciągłe wiatry odważyła się postawić kwiaty na parapecie na zewnątrz i o dziwo ciągle jeszcze nie spadły.


Z męskich tematów, to zamieniłem kolumny, do siebie wziąłem JBL bo lubię słuchać muzyki w dobrej jakości.


Natomiast moje Altusy wstawiłem do salonu, ot taka roszada. Bałem się co powie żona Ania na taką zamianę, ale obeszło się bezboleśnie ;)


To tyle w domku. A co za oknem?


Za oknem teść walczy z rąbaniem drewna... młotkiem.


Ścieliśmy orzecha w starym ogrodzie i wyszło z niego sporo drewna do kominka.


Ja zmagam się z trawnikiem. Nie bardzo mi się podoba trawa, która rośnie u nas słabo i kępami. Postanowiłem zaatakować chemią ;)


Myślę, że w końcu się podda i będzie rosła jak należy. Żona Ania tez dokarmia ziemię pod roślinkami.


Staramy się jak najwięcej czasu spędzać na ogródku, szkoda, ze mało jest ciepłych dni.













Kogut większość dni patrzy na zachód. Wieje stamtąd chłodem zazwyczaj.


Mimo kiepskiej pogody robimy przygotowanie do lata. Ania przytargała ostatnio ze skupu złomu jakiś kociołek i coś na kształt dzbanka.



Ogólnie jest bardzo twórcza osobą, na przykład pomalowała stara skrzyneczkę znaleziona w komisie ze starociami...


I zrobiła się z niej piękna donica.


Żona Ania mówila mi, że jak wybudujemy dom, to będzie siedziała na tarasie i malowała obrazy. Chyba niedokładnie zrozumiałem, bo na razie maluje krzesła.


I tak oto ze starych odrapańców zrobił się fajny komplecik tarasowy.





Ten osobnik pracujący ciężko w bardzo niewygodnej pozycji to jam ci to, nie chwaląc się.


Staramy się upiększyć powstający ogródek czym się da. Krzakami, kamieniem, lampą, drewnem. Ale mimo naszych starań nie jesteśmy w stanie pobić zwykłego pola ze zwykłymi drzewami i najzwyklejszym niebem. To prawdziwe piękno.


Na koniec podzielę się radością, że wróciły z naprawy okiennice. Pomalujemy je sami i pozawieszamy, ale o tym już w następnej notce.

7 komentarzy:

  1. Widać, że jest u Was bardzo szczęśliwie :)
    Super zdjęcia, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się czasem boję bo jak za długo jest za szczęśliwie to zazwyczaj coś dla wyrównania kopnie nas w tyłek, ale nie czekam na to, cieszę się życiem ;)

      Usuń
  2. Jak zawsze cudnie i serdecznie pozdrawiam Żonę Anię,pokrewną mi duszę bo ja też namiętnie z pędzlem,szlifierką i papierem ściernym maluję jakieś stare graty by nadać im nowe życie.Pięknie u Was i fajnie,że jesteście szczęśliwi w nowym domku,bo chyba o to chodzi:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mieszkamy bliżej, to byście czasem we dwie razem coś pomalowały ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za pozdrowienia i miłe słowa:) Żona Ania:)

      Usuń
  3. Cudnie! Może sie powtarzam ale nie znajduję innego określenia.
    Pozdrawiam ciepło cała rodzinkę.
    P.S.Dobrze mieć taką żonę która takie dobre ciasta piecze .
    Bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpieścicie mi żonę takimi komentarzami ;) A ja?...... Przecież to ja zjadam te ciasta, czy nie jestem cudowny? ;)

      Usuń