piątek, 26 czerwca 2015

Kolor zmierzchu...

Co nad głową?


Tego lata chyba więcej jest księżyca niż słońca. Jak będzie tak lało ciągle to ptaki zaczną odlatywać do ciepłych krajów, a może już zaczęły.
 

Co za płotem?


Za płotem, jak okiem sięgnąć natura.






Po kwiatki do wazonika nie musimy chodzić do kwiaciarni.


A na zakończenie roku szkolnego żona Ania przytargała ze szkoły tyle, że nigdzie nie musimy po nie chodzić ;)


Ładne kwiatki zawsze zasługują na zdjęcie ;) Poza tym należy się żonie Ani taka fotka, jak i kwiatki. Myślę, że jest z niej fajna nauczycielka, chyba chciałbym mieć taka nauczycielkę gdy byłem dzieckiem... hmm, ale czy mógłbym się wtedy z nią ożenić?.. ;)


Kwiatków jest też coraz więcej w ogródku. Same rosną...


...jak je "ktoś" wsadzi, pieli i podlewa. Ja na przykład... robię im zdjęcia.



W kąciku z brzózkami wysialiśmy łąkę. Tu kwiatków ciągle brak, ale zrobiło się już całkiem zielono. Oczywiście tego zakątka nie będziemy kosić... znaczy żona nie będzie kosić, bo ktoś zdjęcia musi robić.
 

Żona Ania jest gospodynią, jak się patrzy. Do tego stopnia, że trochę mi wstyd pokazywać następne zdjęcie, ale gdybym ja kosił, to kto by robił zdjęcia?... Że co? A że żona by robiła zdjęcia? ...no na to nie wpadłem.
 

W podwyższonych rabatkach jeszcze nic nie rośnie. Wrzuciliśmy do nich sporo darni i chcemy dać trochę czasu, żeby nam się ta darń skompostowała (skąd ja znam takie wyrazy).


Staramy się przyśpieszyć ten proces wsypując odpowiedni środek chemiczny i odcinając światło.
 


Co do kompostu, to zrobiliśmy za domkiem gospodarczym taki kompostownik dwukomorowy. Plan jest taki, że z jednego wybieramy, do drugiego sypiemy (ale nie to co wybraliśmy z pierwszego). Nie pamiętam, czy wstawiałem już fotki tego kompostownika z palet. Żeby nie daj Boże nie okazało się, że potomność go nie zobaczy wstawię dla pewności jeszcze raz ;)


Do zapełnionej części nasypaliśmy trochę chemii i przykryliśmy folią i paletą z góry. Druga część czeka na trawę z koszenia żony (bo ja robię zdjęcia).


Z sentymentalnych ciekawostek, to pamiętam z dzieciństwa jak moja mama ostrzyła nóż o kamień na podwórku. Dziś już my też mamy taki kamień ;)


Mam wrażenie, że o wiklinie na ogrodzeniu pisze w kółko od kilku miesięcy ;) Tak się z tym płotem gramolę. Nie jest jeszcze skończony.


Dowieźli kolejna porcję rolek, więc będę miał o czym pisać na blogu przez kolejne kilka miesięcy.


Na ogródku najbardziej podoba mi się zmierzch. Zachód słońca w oddali i kolorystyka, która zmienia wszystko dookoła w bajkę.








Aż nie chce się iść do sypialni (no chyba, że żonę głowa nie boli). Ale i z okna sypialni widok nie jest byle jaki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz