środa, 22 kwietnia 2015

Wiosna wolno sie rozpędza...

Ciągle jest zimno ale rolnicy kręcą się po polach.


Więc i my się kręcimy, ubrani na cebulkę. Ania randapuje chaszcze. Trawa rośnie kiepsko, ale chwasty pną się w górę bez oporów.


Papę na drewutni naprawiłem. Wbiłem tyle zszywek, ze daszek aż się świeci w słońcu ;)


Ania powyrywała trochę zielska przed domem. Powoli zamienia korę na kamyczki w miejscach gdzie wieje najbardziej.



Ja ciągnę temat wiklinowego ogrodzenia.



W obawie przed wiatrami mocuję bardzo gęsto.




Mamy dylemat czy dawać te maty również od strony zachodniej...


...osłoniłoby to od wiatru (jeśli wytrzyma), ale jednocześnie zasłoni nam najładniejszy widok.


Trudno się zdecydować, dlatego robię tą wiklinę po kawałku. Jest pomysł, żeby od zachodniej strony przy domu dać wiklinę tylko do połowy płotu. Naprawdę ciężko nam się zdecydować w tej sprawie.


Brzozy puszczają listki, ale aż strach pomyśleć ile trzeba lat, żeby te wszystkie wsadzane roślinki wyrosły do rozsądnych rozmiarów. W budynku gospodarczym bałagan, ale trzeba gdzieś trzymać te wszystkie potrzebne rupiecie.


Nadal widoczny jest płciowy podział pomieszczenia ;)





Kupiłem deski z których zrobimy wyniesione grządki, jeszcze nie do końca wiadomo jakie duże i gdzie ;)


Popołudniami nie mamy wielkiego tempa prac na ogródku. Nie spodziewajcie się częstych wpisów na blogu bo trochę u nas wieje nudą. Będę dokumentował postępy w ogródku ale nieco rzadziej, chyba że przyjdzie wiosna i wstąpi w nas jakaś energia. Na razie zajęci jesteśmy głównie grą w scrabble i obracaniem się na kanapie z boku na bok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz