sobota, 4 kwietnia 2015

Mam dużego ptaka

Całkiem spory ptak przyleciał na pole za oknem, nawet nie wiem co to za gatunek.




Stolarz ostatecznie zakończył robić meble w przedsionku. Dołożył coś co nazywał koronami. Takie ozdobne elementy nad szafką i lustrem. Dodało to sporo do wyglądu.



Syn Adam odkąd jeździ ciężarówką po Europie jest w domu raczej gościem niż mieszkańcem. Dziś pomagał mi rozładować auto z drewna. Powoli przewożę po kawałku orzech, który ścięliśmy w starym domu. Sadziłem ten orzech ze swoim ojcem, a teraz ze swoim synem przygotowuje go do kominka. Czas nie stoi w miejscu.


Widać na tych zdjęciach, jak blado wygląda nasz jednoroczny ogród. Pusto strasznie, trawa byle jaka, krzaczki ledwo odrastają od ziemi. Będzie z ogrodem trochę pracy, żeby wyglądać zaczął przytulniej.


Postanowiłem poprawić naszą drogę dojazdowa do posesji. Po roku zrobiło się nieco dołków, gruz poosiadał i poubijał się od jeżdżenia. Myślę, że warstwa kruszonego gruzu załatwi sprawę. Na razie gromadzę materiał.


W międzyczasie byliśmy z wizyta u rodziny. W jakim mieście? Chyba łatwo odgadnąć po kolejnych dwóch zdjęciach.



W domku szykujemy się powoli do Świąt.


 









Żona Ania zrobiła nad stołem śliczna dekorację w postaci wiszących kwiatków.




Krząta sie dzis od rana po kuchni, bo jutro przychodzi do nas cała okoliczna rodzinka na śniadanie. Ja pomagam jej... mentalnie przy kominku.
 

Teraz podsumowanie marca, jeśli chodzi o ogrzewanie. Spaliliśmy 47 worków pelletu po 15 kilogramów. Cena za worek 14,25zł. Czyli za marzec koszt ogrzewania 670zł. Ustawienia pieca chyba unormowałem. Czas podawania 7 sekund, przerwa 31 sekund, nawiew najmniejszy jaki się da, w przypadku mojego sterownika basic, jest to wartość nawiewu 18% z klapką przymkniętą tak, że jest tylko mała szczelina. Posiadacze Klimosza ze sterownikiem basic wiedzą o czym piszę ;) Myślę, że w następna zimę spokojnie powinienem mieścić się w 20kg pelletu dziennie. Teraz idą cieplejsze miesiące więc, kolejne zużycia będą na pewno mniejsze. Po wyłączeniu pieca napisze jaki był koszt całkowity ogrzewania za całą zimę. W pierwszym roku sporo eksperymentowałem, więc ten koszt nie będzie najmniejszy i na pewno znacznie go obniżę w przyszłym roku po tegorocznych doświadczeniach.



Na koniec pochwalę się, że mam już gotowy wzmacniacz lampowych do słuchania moich płyt winylowych. Brzmi świetnie i wygląda ciekawie.



Wszystkim życzę udanych rodzinnych Świąt. Spokojnych i nie przegadanych. Żebyście spędzili je naturalnie i nic nie udając. Bez niczego na siłę, z życzliwością i uśmiechem. Ja tak właśnie zamierzam je spędzić ;)

5 komentarzy:

  1. Ten ptaszek to żuraw.U mnie na polu za domem też sporo tych krzykaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś zapuścił żurawia ;) A dziś na drodze dojazdowej o mało nie przejechałem zająca. Wykicał na szczęście w krzaki. Do tego czasem odwiedzaja nas sarenki, czyli można powiedzieć, że mieszkamy blisko natury. Niestety, a może stety zapowiadają nam się powoli budowy sąsiedzkie w okolicy. Z sąsiadami, jak zapewne sama wiesz jest różnie. Fajnie byłoby trafić na "normalnych" ludzi z dystansem do kłopotów i do siebie, wesołych i zadowolonych z życia. Hmm czyżbym miał wygórowane wymagania?.. ;) Załamię się, jak wybuduje mi się pod nosem ktoś kto będzie palił w piecu butelkami po napojach i rozpalał oponą. Miałem takiego sąsiada w starym domu, to nie reformowalni ludzie.

      Usuń
    2. Ja trochę z doskoku bo narazie nie mam stałego łącza internetowego,ale zaglądam do Ciebie jak tylko mogę (lubię Twoje humorystyczne wpisy).U mnie taras wychodzi na pole i las,a sąsiedzi są z drugiej strony.No i właśnie ci sąsiadujący z nami przez płot o niego właśnie stoczyli pierwszą bitwę i wystawili bez naszej zgody na naszej wspólnej części takie cudo,że hoho.No cóż nie można sobie wybierać niestety sąsiedztwa.Trzeba to jakoś przeżyć,ale co wychodzę z domu i widzę to dziadostwo to mój wk...sięga zenitu.Ciężko to przełknąć,ale cóż.Zapomniałam jeszcze napisać,że lubię klimat jaki wprowadza w Waszym domku Twoja Żona,jest tak przyjemnie i ciepło,miło dla oka.Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ptak imponujący, dekoracje też. Melduję unicestwienie palety pelletu Pabich, zostało 6 worków. Zatem wniosek, spalanie na takim samym poziomie jak ten poprzedni no name, a nawet chyba więcej, popiół zmniejszenie tylko o połowę, zatem żadna rewelacja, jedyny plus, mniej osadu w piecu, inny osad. Ze względu na ekonomię zamiana nieopłacalna, różnica w cenie 200 zł. No i waga inna, tu tona, a tam na palecie 975 kg czy jakoś tak. No i tu pan mi zrzuca, a Pabicha sama musiałam:) A jak tam u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie pelletu idzie około 20kg dziennie, wynik chyba bardzo dobry ;) Było 35 kg na początku ;) Myślę, że poniżej 20kg nie da się już u mnie zejść, a przy strasznych mrozach zapewne będzie więcej. Uważam że 20kg jest do przełknięcia. Niestety właśnie dziś piec odmówił posłuszeństwa. To chyba jeszcze pozostałość palenia węglowym ekogroszkiem. W podajniku zrobił się zator z żużlu czy czegoś w tym rodzaju. Silnik nie miał siły przepychać przez tą oblepioną gardziel pelletu i zerwał zawleczkę dwa razy. Nigdy więcej węgla. W czwartek przychodzą fachowcy i muszą rozebrać połowę pieca, żeby wyczyścić kolanko podajnika. Mam nadzieje, ze takie rzeczy to tylko w przypadku ekogroszku się dzieją i uniknę tego paląc pelletem. Alino Anno weź pod uwagę jakość pelletu nie tylko ze względu na ekonomie zużycia, ale też ze względu na jego wpływ na piec. Ja kupiłem dosłownie 12 worków ekogroszku kiepskiej jakości w pobliskim sklepie i myślę, że to te 12 worków załatwiło mi piec. Fakt, był to tani ekogroszek, ale po naprawie okaże się to bardzo drogie 12 worków ;) Myślę, że w przypadku pelletu może być podobnie, tani, czy drogi pellet to pojęcia względne ;) Trochę mnie martwi to rozkręcanie pieca już po pierwszej zimie mieszkania.

    OdpowiedzUsuń