czwartek, 6 sierpnia 2015

Prowansja - Czy warto tu przyjechać?

Prowansja to przede wszystkim wioski w górach, lawenda, cykady, oliwki, winorośle i upał. Czy warto tam jechać? Myślę, że warto. Nie chcę nikogo namawiać ani zniechęcać, wstawię tu fotki z moich wycieczek po Prowansji i może to kogoś zachęci, może zniechęci. Może napiszę też kilka słów, które sam chciałbym przeczytać przed wyjazdem. Najważniejsze jest to kiedy jechać. Prowansja to lawenda, czyli warto zobaczyć kwitnące pola. Lawenda nie kwitnie zawsze, ja widziałem jej sporo, a pojechałem w pierwszej połowie lipca. Niestety bardzo dużo pól było już skoszonych, myślę więc, że optymalnym okresem na wyjazd jest początek lipca. Druga sprawa - lawenda nie rośnie wszędzie. Sporo się jej naszukaliśmy zanim nie trafiliśmy na fioletowe pola. Najwięcej jest tego chyba w okolicach miasteczka Sault (wszędzie nie byliśmy). Polecam też przecudne wioski Gordes (film "Dobry rok"), Roussillon, Lacoste, Baux-de-Provence i wiele, wiele innych. Nad morzem warto wpaść na rejs stateczkiem  po francuskich fiordach do Cassis. Dużych miast nie lubię, ale nie da się ominąć rzymskiego Arles, czy Awinion z dziwacznym mostem. Sama jazda samochodem między winnicami, z otwartymi szybami, wśród cykad jest przeżyciem samym w sobie. Jedyny minus to ceny. Jest tu drogo, porównywalnie nawet do Norwegii ale obydwa kraje są tego warte. Trudno spotkać Polaków. Sami francuzi, Włosi i Anglicy, oczywiście sporo Japończyków z aparatami, ale oni są wszędzie. Co ciekawe Japończycy, zwłaszcza młodzi robią zdjęcia głównie samym sobie, piękna okolica im nie przeszkadza. Miejscowi są bardzo mili, starają się żartować i pozostawić po sobie dobre wrażenie. Mówią po Francusku, ale z angielskim też da się dogadać. Z jedzeniem są delikatnie mówiąc dziwni. W kartach nazwy wyłącznie francuskie, często wybierając na chybił trafił możemy dostać melona z szynką, albo inne cudo nie kojarzące się Polakowi z jedzeniem ;) Mają też ściśle określone  pory jedzenia, jak się nie wstrzelisz to pójdziesz spać głodny ;) Nie rozgryzłem do dziś kiedy można zamawiać jedzenie, a kiedy dostaniemy tylko deser. Wycieczkę wspominam bardzo mile, jak wszystkie inne na których byłem. Być może to kwestia fajnych rejonów w które jeździmy, a może tego z kim jeżdżę ;) Z moją żoną Anią być może wszędzie byłoby wspaniale (teraz to przydziobałem). Zdjęć zrobiliśmy bez liku, nie wiedziałem jakiego klucza użyć do wyboru zdjęć na bloga. I wpadł mi do głowy pomysł, którego realizacje widać poniżej. Otóż postanowiłem wstawić wyłącznie zdjęcia, na których nie ma ludzi, ewentualnie są w bardzo dalekim planie. Prowansja to też ludzie, ale ich musicie już poznać sami, kiedy tu przyjedziecie ;)























































































































































Nie wiem, czy ktoś wytrzymał do końca tej masy fotek ;) Wyobraźcie sobie jaką mękę muszą przeżywać nasi goście, których dodatkowo katuję oglądaniem również tych zdjęć na których są ludzie ;) I co? Przyjedziecie tu? A może już byliście? Warto odwiedzić Prowansję i chłonąć ją wszystkimi zmysłami, patrzeć na jej piękno, dotknąć kamieni, poczuć zapach lawendy, słyszeć wszechobecne cykady i posmakować śniadaniowej bagietki z tutejszymi powidłami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz