środa, 12 sierpnia 2015

Podpórka do malwy

Po powrocie z wakacji, wszystko na ogródku zastaliśmy dużo bujniejsze niż przy wyjeździe. Czas i słońce robi swoje. Nie ma jeszcze buszu, ale ogródek coraz bardziej przypomina ogród zamiast klepiska. Wstawię więcej fotek przy następnej notce, dziś tylko proces twórczy podpórki pod malwę. Żona stwierdziła, że powinienem zrobić coś rustykalnego z byle czego i żeby nie było za proste i za ładne. Następnie wskazała na okoliczny zagajnik.


Wybrałem się do tego lasku z siekierką, wyrżnąłem cztery nie za proste, grubsze patyki, zaostrzyłem i wbiłem w ziemię.


Z ogradzania płotu matą wiklinową (jeszcze nie skończyłem całego płotu), zostało mi trochę odpadowych gałązek.


Stwierdziłem, że da się z tego zrobić krzywe poprzeczki.






Trochę drutu, trochę sznurka i...


...wyszło mi z tego, jak na męskie oko kulawe szkaradztwo. Gdy zacząłem już myśleć o rozbiórce, przyszła ku mnie żona Ania stwierdzając, że podpórka jest prześliczna i właśnie o taką jej chodziło. Mogłem więc zdziwiony ale i dumny udać się na zasłużoną kawę...


...i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz