niedziela, 4 czerwca 2017

Maj 2017

Nie samym domem, nawet takim z ogródkiem, człowiek żyje. Zacznę od wycieczki rowerowej ze znajomymi. Samochodem do Świnoujścia a tam kilka minut do Niemców, gdzie ścieżek rowerowych dostatek. Trochę to przykre, że aby pojeździć na rowerze musimy jechać za granicę. Ale trudno, ważne, że mamy blisko i da się to zrobić. Zjechaliśmy wyspę Uznam w kilka stron zajeżdżając np do motylarni czy wystawy rzeźb z piasku. Zwłaszcza te ostatnie zrobiły na nas spore wrażenie.








Byliśmy też w czymś e rodzaju pokazowego ogrodu. Czy robił wrażenie? Hmmm.... Do naszej Dobrzycy mu daleko, baaaaardzo daleko.





Po drodze było wiele urokliwych miejsc gdzie samochodem nie da się trafić.




Cała ta rowerowa eskapada była tania i bardzo udana. W miłym towarzystwie po takich ścieżkach rowerowych można jechać bez końca.





Co w domu? Udało się po miesiącach oczekiwania zabudować dziurę pod schodami.








Pisałem zapewne wielokrotnie, że taras jest latem jednym z naszych pokoi. Jemy tam posiłki, pijemy kawę.


Drewniane deski tarasowe wymagają malowania. Aby służyły nam wiele tak staramy się nimi opiekować, czyli co roku konserwujemy je odpowiednimi olejami uprzednio myjąc karcherem.


Zona Ania dorwała się do karchera i stwierdziła, że nie poprzestanie na tarasie.



Niestety pajęczyn nie rusza żadne ciśnienie, będę musiał powalczyć z nimi szczotką na jakimś kiju. Wracamy do malowania tarasu.


Mówiłem, żeby nalepić kartkę :Uwaga świeżo malowane", ale mnie zlekceważono. No i kot wlazł.





Jak dobrze mieć sąsiada, czyli za płotem zaczęło coś się dziać, to nasze ostatnie miesiące samotności w szczerym polu.





Przy okazji chciałbym z okazji minionego dnia matki złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim mamom. Jesteście wielkie!


Na koniec zostawiłem cały kwietny bukiet fotek z ogródka. Zdjęcia robione przez cały maj. Można zaobserwować, za na końcowych zdjęciach są już kwiatki na roślinach na których ich jeszcze nie ma na pierwszych zdjęciach. Wiele może się zmienić w ciągu jednego miesiąca. Nie przynudzam więcej, do zobaczenia za jakiś czas.

























































 










 
 



Niby w ogródku wszystko jest na swoim miejscu. Ale nie zdaniem żony Ani ;) Małe zmiany to tu to tam, ale chyba o to chodzi w ogródku.

4 komentarze:

  1. Ślicznie, ślicznie u Was :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak porównać ostatnie zdjęcia z tymi z początku bloga, to... Ty spoważniałeś (choć ta informacja nie jest potwierdzona), syn zmężniał (to pewne), dom i ogród dojrzał (fajniutko tam u Was) i tylko Ania wciąż młodziutka (jak te dziewczyny to robią?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sprawie dziewczyn, kiedyś kolega powiedział mi coś takiego: "Jak kto dba, tak i ma" ;)

      Usuń