wtorek, 2 maja 2017

Zakupy

Z doświadczenia Wam powiem, że choćby się wpatrywało w ziemię od rana do wieczora to i tak nie wyrośnie z niej to co chcemy. Po kilku latach dotarło do nas, że żeby wyrosło to trzeba zasadzić. Wam radzę iść tą sama drogą ;) Wyruszyliśmy dziś na małe zakupy wiosenne.


Z założenia mieliśmy kupić tylko kilka bydlin, czy jak im tam. Skończyło się na pełnym bagażniku. Żona Ania zauważyła romantycznie, że w samochodzie wali jak w kostnicy. Faktycznie jest pewne podobieństwo zapachowe, ale że Jej akurat to porównanie przyszło do głowy? Mam nadzieję, że nie chce się mnie pozbyć. W sklepie do wyboru do koloru. To znaczy według mnie. Bo żona Ania stwierdziła, że nie ma tego co chciała kupić. A mi się wydawało, że tylko wędlin i chleba nie było w tym sklepie.


Żona Ania strasznie nie lubi zdjęć. Powód taki sam jak u wszystkich pań, a to za gruba, a to za chuda, a to włosy sterczą, a to leżą, a kurtka nie taka założona, a to mina nieodpowiednia była, za jasno, za ciemno. Reasumując, mam prawdziwa typową kobietę za żonę ;). Czuję się jednak w obowiązku czasem Ją Wam pokazać i zazwyczaj są to zdjęcia z zaskoczenia, jak to poniższe ;)


Nie... żona Ania nie ma drewnianej nogi ;) To tylko taki półobrót spowodowany moim podstępnym przywołaniem do zdjęcia. Oj czuję, że dzisiejszy wpis na bloga zaowocuje spaniem na kanapie, a może nawet (nie daj Boże) będę musiał odkurzyć swój pokój.. Dopiero co odchorowałem porównanie Jej do krasnala ogrodowego we wcześniejszym wpisie ;) Żona Ania nie chce uwierzyć, że jest dla mnie najpiękniejsza na świecie z każdej strony i w czymkolwiek. I skazana jest na to, że będę się nią chwalił, gdzie się da aż do wspomnianej już kostnicy ;) Jak mnie wkurzy a Ją przeżyję to z zemsty umieszczę Jej fotkę na nagrobku ;) Więc nie podskakuj moja droga ! Na następnym zdjęciu Ania też jest ujęta. Niech to będzie zagadka typu "wytęż wzrok". Gdzie jest moja współmałżonka na następnej foci?


Ja jako najprzystojniejszy, najmądrzejszy i co tu dużo mówić koleś bez wad, nie mam problemu z wystawianiem pyska do zdjęć ;)


I tak oto spędziliśmy ten piękny, choć wietrzny, majowy dzień. Oczywiście, jeśli przeżyję wstawienie zdjęcia małżonki to pokażę Wam na następnych wpisach co zrobiliśmy z zakupami.


Gdybym długo nie pisał na blogu, to będzie znaczyło, że zatrułem się grzybami, albo wypadłem z balkonu. To się zdarza, gdy się nie uważa ;) Oficjalnie proszę o pochowanie mnie w ogródku. Trochę grobowy ten dzisiejszy wpis, ale kto powiedział, że nie można robić jaj z pogrzebu? ;) Idźcie ofiara spełniona.

3 komentarze:

  1. Moje ulubione zakupy :) Gdzie jest to ogromne centrum ogrodnicze? Ja jestem na etapie walki z gryzoniami. Karczowniki szaleją - ostatnio odgryzły korzenie tamaryszkowi oraz zjadły bulwy irysów i korzenie funki. Jestem wściekła, bo już tak fajnie rosły. Również kupowałam rośliny przez internet i tak samo były spakowane jak u Was. Pozdrawiam Żonę Anię i Męża Bez Wad ;) Aneta z Dusznik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy problem z nornicami, ryją po całym ogrodzie (karczownik to to samo co nornica?). Wsadziliśmy w ziemię odstraszacze na krety, które według producenta, miały "zabrać nornicy komfort" ;) Myślę, jednak że nasze nornice są z plebsu i komfort nie ma dla nich wielkiego znaczenia bo nadal ryja korytarze. Problem jest wciąż nierozwiązany niestety. Co do zielonego sklepu to jest w Kołobrzegu ;) Zapraszam i do sklepu i nad morze ;)

      Usuń
    2. W lipcu będę w Międzyzdrojach więc będzie okazja wybrać się do Kołobrzegu. Centrum obejrzałam w necie i naprawdę wygląda imponująco :) Karczownik jest gorszy od nornicy, bo potrafi nawet korzenie drzew podgryzać i niszczyć całe sady. U nas dzisiaj burze i kolejny weekend do tyłu w ogródku - trawa nieskoszona, rabatki nieobrobione, warzywa w foliaku wymarzły, fatalnie ten sezon się zaczyna.
      Pocieszam się zdjęciami z Waszego ogrodu :)

      Usuń